Canonical odpalił betę Ubuntu 26.04 LTS i zrobił to z wyraźnym sygnałem dla użytkowników – 23 kwietnia 2026 roku testy weszły w fazę, w której możesz już sprawdzić system bez zabawy w archeologa błędów. W praktyce oznacza to pierwszą sensowną okazję, żeby zobaczyć, co szykuje nowa odsłona wydania LTS, czyli edycji projektowanej pod dłuższy spokój z aktualizacjami.
Resolute Raccoon zapowiada się na wydanie, które ma przede wszystkim działać równo i przewidywalnie, bo właśnie tego oczekuje się od LTS-a. Szop z nazwy dodaje uroku, pracy za administratora nadal jednak nie zrobi… i dobrze, bo od systemu operacyjnego lepiej oczekiwać stabilności niż kabaretu.
Liczby ustawiają temat
Linux na desktopie w skali świata miał w lutym 2026 roku 2,89 proc. udziału według Statcounter, a dane pochodzą z ponad 5 miliardów miesięcznych odsłon stron internetowych. Z kolei w lutowym badaniu Steam udział Linuksa wyniósł 2,23%, więc mówimy już o rynku małym, lecz wyraźnie obecnym.
W samym Ubuntu 26.04 LTS Beta liczby są równie konkretne – desktopowe ISO waży 6,5 GB, obraz serwerowy 2,3 GB, a paczka dla WSL 407 MB. Oficjalne wymagania dla Ubuntu Desktop 26.04 LTS mówią o procesorze 2 GHz dual core lub lepszym, co najmniej 6 GB RAM i 25 GB wolnego miejsca na dysku.
Masz więc od razu prosty wniosek – stary komputer z 4 GB RAM może jeszcze odpalić lekką dystrybucję, lecz z desktopową betą nowego Ubuntu nie będzie mu szczególnie do śmiechu.
Jeśli planujesz testy, dobrze jest użyć maszyny wirtualnej albo drugiego dysku, lepiej nie ryzykować niespodzianki na głównym systemie.
Co Canonical oddaje do testów
Oficjalny komunikat Canonical potwierdza, że beta obejmuje Ubuntu Desktop, Server, WSL oraz obrazy chmurowe, a obok głównej edycji gotowe są także warianty Kubuntu, Lubuntu, Ubuntu Budgie, Ubuntu Studio, Ubuntu Unity i Xubuntu. Sam producent zaznacza również, że obrazy beta są już w rozsądnym stopniu wolne od błędów blokujących instalator lub budowanie obrazu, chociaż nadal pozostają migawką systemu w trakcie prac.
W praktyce dostajesz więc wersję, którą da się przetestować, a nie wyłącznie oglądać na zrzutach ekranu. Canonical podaje też, że beta zawiera zaktualizowane wydania dużej części podstawowych pakietów oraz bieżące jądro 6.20, co samo w sobie sugeruje nacisk na świeższe sterowniki i lepszą zgodność ze sprzętem.
Duży plus dostaje również sposób dystrybucji obrazów. Oficjalna strona udostępnia osobne pliki dla desktopu, serwera i WSL, wraz z sumami SHA256 i torrentami, więc pobranie materiału do testów nie wymaga biegania po podejrzanych mirrorach.

Przesiadka z Ubuntu 24.04 LTS daje więcej, niż sugeruje numer
Jeśli migrujesz z Ubuntu 24.04 LTS, dostajesz w jednym skoku zmiany z wydań 24.10, 25.04 i 25.10 oraz najświeższe poprawki dodane po Ubuntu 25.10. W praktyce 26.04 LTS zbiera cały dorobek ostatniego cyklu rozwoju, więc nowości jest wyraźnie więcej niż przy zwykłym „odświeżeniu numerka”. Dla użytkownika oznacza to, że po aktualizacji zobaczysz nie jedną nowinkę, lecz cały pakiet zmian z dwóch lat prac nad systemem.
Pulpit dostał porządny remont
Ubuntu 26.04 LTS przechodzi z GNOME 46 na GNOME 50, a wśród ważniejszych zmian znalazły się lepsze skalowanie ułamkowe (które naszym zdaniem cały czas nie działa optymalnie), możliwość ustawienia autostartu aplikacji po logowaniu i domyślna obecność nowego System Monitora jako narzędzia do sprawdzania wydajności programów. Canonical wymienił również większe aktualizacje podstawowych aplikacji, w tym Firefoksa, LibreOffice, Thunderbirda oraz GIMP-a, więc codzienna praca ma od razu nowsze zaplecze. Dla początkującej osoby dobra wiadomość – mniej ręcznego dogrywania, więcej rzeczy gotowych od startu, bez polowania po repozytoriach.
Nowe aplikacje w standardzie
Przeglądanie PDF-ów przejęła aplikacja Papers zamiast Evince, a do oglądania obrazów system używa Loupe zamiast Eye of GNOME. Zmienił się też terminal, bo miejsce GNOME Terminal zajmuje Ptyxis. Są to drobiazgi, które łatwo zignorować, lecz przy codziennym klikaniu właśnie podobne zmiany najszybciej rzucają się w oczy… zwykle po minucie, nie po tygodniu.
Wayland stał się standardem
Sesja Ubuntu Desktop działa już wyłącznie na Waylandzie, ponieważ GNOME Shell porzucił obsługę X.org jako zaplecza dla głównej sesji. Programy pisane jeszcze z myślą o X.org nadal mogą działać przez warstwę zgodności XWayland, a Canonical zaznacza również pełne wsparcie Waylanda na maszynach z grafiką Nvidia. Dla użytkownika końcowego oznacza to mniej kombinowania przy nowym sprzęcie i mniej opowieści zaczynających się od… u mnie po wybudzeniu ekran zrobił się ciemny.
Bezpieczeństwo i wygoda dostały kilka mocnych poprawek
W systemie pojawiło się Security Center z opcjami związanymi między innymi z eksperymentalną kontrolą uprawnień katalogu domowego, a pakiet AppArmor dorobił się wielu nowych profili sandboxingu dla aplikacji. Ubuntu 26.04 LTS rozwija też szyfrowanie całego dysku oparte o TPM, dodając obsługę hasła, odświeżanie klucza odzyskiwania oraz lepszą współpracę z aktualizacjami firmware’u. Z punktu widzenia zwykłego użytkownika są to zmiany mało widowiskowe, za to właśnie one decydują, czy system pracuje stabilnie i oferuje wysoki poziom bezpieczeństwa.
Pod maską zaszło więcej, niż sugeruje ekran logowania
Ubuntu 26.04 LTS przynosi jądro Linux 7.0, systemd 259, Netplan 1.2 oraz APT 3.1, a sam APT dostał między innymi nowy solver zależności, automatyczny pager i definitywne usunięcie apt-key. Canonical zmienił także domyślne zaplecze initramfs, bo miejsce initramfs-tools zajął Dracut, przy zachowaniu możliwości przełączenia się z powrotem na wcześniejsze rozwiązanie.
Dla początkujących wspomniane zmiany nic nie znaczą, lecz właśnie tu kryje się spora część różnicy między systemem, który działa gładko na każdym nowszym sprzęcie, a takim, który na starcie postanawia ćwiczyć Twoją cierpliwość.
Dlaczego beta ma znaczenie?
Dla początkującej osoby słowo „beta” często oznacza po prostu „wersja przed premierą”… i właśnie tak najlepiej na nią patrzeć. Beta nie służy do postawienia na komputerze do pracy, tylko do sprawdzenia zgodności sprzętu, aplikacji i codziennych ułatwień.
Canonical wprost zaznacza, że finalne wydanie ma pojawić się 23 kwietnia 2026 roku, więc obecna beta powinna być reprezentatywna dla kierunku rozwoju systemu. Taki etap jest ważny również dlatego, że raporty użytkowników pomagają wyłapać błędy przed premierą LTS-a, a przy wydaniu wspieranym przez lata lepiej naprawić problem w marcu niż tłumaczyć go sobie w listopadzie.
Z punktu widzenia zwykłego użytkownika największa korzyść jest prosta – możesz już sprawdzić, czy nowa edycja dogaduje się z kartą Wi-Fi, usypianiem laptopa, drukarką i codziennym zestawem programów. Niby drobiazgi, lecz właśnie na takich drobiazgach wykłada się potem „bezproblemowa” migracja, która na forach kończy się wpisem pisanym CAPS LOCKIEM.
LTS, czyli spokój na dłużej
Ubuntu 26.04 LTS ma pięcioletni okres wsparcia bezpieczeństwa i poprawek krytycznych, czyli do kwietnia 2031 roku. Osoby korzystające z Ubuntu Pro dostaną dostęp do ESM przez 10 lat, więc horyzont wsparcia wydłuża się jeszcze bardziej.
Dla użytkownika domowego oznacza to jedną ważną rzecz – po premierze będzie to wydanie przeznaczone raczej do spokojnego używania niż do gonienia co pół roku za każdą nowością. Canonical przypomina też, że większość osób aktualizuje Ubuntu właśnie w rytmie kolejnych wydań LTS, czyli mniej więcej co dwa lata.
Przy aktualizacji dobrze jest pamiętać o ścieżce przejścia. Oficjalne notatki podają, że z Ubuntu 24.04 LTS przechodzisz do 26.04 LTS standardowo, z Ubuntu 25.10 także możesz migrować, natomiast przy starszych wydaniach jak 22.04 czy 25.04 najpierw musisz dojść do 24.04 LTS albo 25.10. Szczegóły znajdziecie w oficjalnej dokumentacji.
Czy instalować już teraz
Jeśli lubisz testować, masz zapasową partycję, drugi komputer albo sensownie skonfigurowaną maszynę wirtualną, beta ma sens już dziś. Jeżeli laptop ma po prostu zarabiać na siebie i uruchamiać się każdego ranka bez fochów, lepiej poczekać na wydanie finalne, a jeszcze rozsądniej na pierwsze tygodnie po premierze.
Musicie też pamiętać, że desktopowa beta pozwala uruchomić Ubuntu w trybie live, czyli bez natychmiastowego naruszania obecnej instalacji, a dopiero później zdecydować o instalacji na stałe. Sam obraz desktopowy jest kierowany do wielu użytkowników, więc właśnie od niego najłatwiej zacząć pierwsze testy.
Obrazy znajdziecie na: https://releases.ubuntu.com/resolute/
Najkrócej mówiąc – Ubuntu 26.04 LTS Beta wygląda już jak wydanie, które można oceniać na poważnie. Gdy chcesz sprawdzić przyszły LTS przed premierą, teraz masz dobry moment; gdy potrzebujesz świętego spokoju przy pracy, dobrze jest dać Resolute Raccoon jeszcze kilka tygodni, żeby wszelkie niedociągnięcia zostały doszlifowane.
Źródła: Ubuntu, Ubuntu Community Hub, Własne







